Czy to koniec? [Karczma]
Najważniejsze wydarzenia:
- 25 Rasbera 2 roku Ery Odbudowy, Ainae Cox^ oraz jej brat Aidan^, po roku zwłoki oraz prób zamiecenia sprawy pod dywan, pocztą pantoflową zwołali magów oraz członka Inkwizycji do zbadania kwestii anomalii nad jeziorem Altea.
- Na wezwanie stawili się magowie: Jibrill Malheiros, Anthiopé Duivel, Mooeras, Sola, Vranoth Ebeling, Elizabeta Wolveridge, a także (mniej lub bardziej przypadkiem) drzemiący w krzakach Borsik oraz Czarny Płaszcz Wilhelm.
- Od razu po stawieniu się na plaży, wszyscy stali się świadkami rozpoczętego rytuału trójki kultystów przy odnalezionym podczas Wielkiego Sprzątania Altei kręgu. Borsik zdołał opleść jednego z nich zaklęciem Pnączy, co umożliwiło jego pojmanie i związanie przez dyżurnego strażnika miejskiego, stale pilnującego porządku nad jeziorem.
- Pozostali kultyści uciekli w las, gdy przy linii drzew u skraju plaży zjawił się dużo większy problem — spaczony magicznie dzik, wysoki w kłębie na ponad dwa i pół metra, o kamiennej, omszałej skórze. Spadająca na niego seria zaklęć okazała się zaskakująco nieskuteczna, niemal na równi ze strzałami z broni palnej, zupełnie nie przeszkadzając kreaturze w zaszarżowaniu na Borsika, którego zdołał ranić i obalić. Walkę od samego niemal początku utrudniał padający obficie deszcz.
- Nie wszyscy postanowili kontynuować bezpośrednią walkę, a Anthiopé w ogóle z początku się w nią nie angażowała — okryta niewidzialnością zaklęcia Zasłony pustki, postawiła na rekonesans, w czasie którego zdobyła cenne informacje: zarówno o niepodatności dzika na magię z Katedry Natury, jak i przebłyski wizji dotyczące rytualnego okręgu jako miejsca stworzonego już znacznie wcześniej, służącego do przyzywania innych wytworów przyrodniczej anomalii, znajdujących się w pobliskich lasach.
- Druid Mooeras zdołał odkryć, iż krąg został stworzony w celu przywoływania istot i wzmacniania anomalii rozpostartej nad pobliskimi lasami. Jedynie on i Anthiopé zdołali zobaczyć oryginalny krąg, zanim Mooeras zakłócił jego integralność w nadziei na osłabienie tym samym lub unieszkodliwienie dzika, co niestety nie odniosło zamierzonego rezultatu.
- Trzymający się na uboczu chronomanta Vranoth nie tylko przewidział magią kolejny cel ataku dzika, ale i sprytnie odciął twór anomalii od jej magicznych odporności, zwiększając tym samym skuteczność ataków swoich towarzyszy.
- Maji Sola postawiła swoim zaklęciem na osłabienie kolejnych dziczych szarży. Jednocześnie nie tylko starała się niezwykle odważnie ściągnąć na siebie uwagę ogromnego stwora, ale i osłoniła własnym ciałem Elizabetę, gdy stwór skierował ku niej swoje zainteresowanie.
- Elizabeta jednym ze swoich czarów magii Katedry Natury, nieskutecznych w bezpośredniej walce z anomalią, wzmocniła ataki drużyny, co w połączeniu z osłabieniem dzika przez Solę i Vranotha umożliwiło wszystkim pokonanie go bez poważnych uszczerbków na zdrowiu.
- Przemieniony w drzewca druid Borsik stawiał bezustannie na odwracanie uwagi stwora (którego mianował „Dziczym Królem”) i bezpośrednie ataki, kupując tym samym bezcenny czas reszcie drużyny.
- Jibrill, której tego dnia wybitnie nie chciały słuchać zaklęcia, zaskoczyła celnością swoich strzałów z pistoletów i zaciętością w chęci ukatrupienia kreatury.
- Czarny Płaszcz Wilhelm, oddaliwszy się na dach szopy na sprzęty Aidana i przykazawszy młodzieńcowi schronienie się w jej wnętrzu, postawił na strzelanie do tworu anomalii z bezpiecznego miejsca. Odległość utrudniła mu trafne określenie słabości stwora.
- Niespodziewaną podpowiedzią w kwestii słabego miejsca dzika służył Thornwyn Cierniobrody^, sugerujący, by uderzać w brzuch, za czym poszła znakomita większość walczących. Sypiący się zewsząd grad magicznych pocisków i pistoletowych kul ostatecznie doprowadził do szybkiego dobicia niezdolnej do walki i pudłującej kolejnymi szarżami kreatury.
- Po zakończonej walce prawdziwie dało się odczuć, jak bardzo przypadkową zbieraniną (w większości) nieznajomych była ta drużyna śmiałków: Mooeras postanowił na własną rękę przeszukać pojmanego kultystę – ku protestowi strażnika miejskiego przekonanego, że powinna zająć się tym Inkwizycja, podzielił się jednak z pozostałymi swoimi spostrzeżeniami na temat badania dzika, stojącymi w opozycji do zdania Wilhelma, a także informacją o większej ilości wytworów anomalii w okolicy. Wilhelm musiał zmierzyć się z ogniem krytyki: Borsik wprost wypomniał mu krycie się na dachu w czasie walki, jego autorytarny ton i świecenie odznaką zirytowały Solę, Mooeras z kolei zasugerował mu niekompetencję w chęci ciągnięcia truchła spaczonego dzika do miasta, a żaden z poproszonych o to magów się przed nim nie wylegitymował. Krucha Elizabeta postawiła na kojące towarzystwo Soli, bardziej niż pchanie się do dyskusji. Vranoth miał w planach kradzież jednego z kamieni z miejsca rytuału, nie zdecydował się jednak zaryzykować pod czujnym okiem strażnika miejskiego — zdołał za to sporządzić notatki oraz szkic stanu kręgu po działaniach Mooerasa, zakłócających jego wcześniejszy stan, które zamierzał ukryć pod ubraniem. Jedynie Jibrill oraz Anthiopé zdawały się nie mieć niczego za uszami — ta pierwsza od razu zakręciła się wokół Czarnego Płaszcza, chcąc interesownie znaleźć się jak najbliżej badań nad tą anomalią, zaś Elfka przekazała dokładnie to, czego udało jej się dowiedzieć zarówno o samym kręgu, jak i dziku, po czym sporządziła z pamięci dokładny szkic kręgu przed zaburzeniem go przez Mooerasa.
- Anthiopé wraz z Vranothem udali się do Illtrium, by zawiadomić tamtejszą Inkwizycję i ściągnąć na miejsce zdarzenia pomoc. Mooeras przekazał informacje o kultystach i wytworze anomalii straży miejskiej w Illtrium, która z kolei natychmiast poinformowała o tym fakcie tamtejszą Komandorię, powielając zgłoszenie Anthiopé i Vranotha.
- Nie chcąc zeznawać w tym momencie (bądź wcale) przed Inkwizycją, z plaży oddalili się przed przybyciem posiłków: Mooeras, Borsik, Elizabeta oraz Sola.
Następstwa:
- Jibrill, za sprawą spełnienia złożonej wiele miesięcy temu obietnicy sprowadzenia magów i pomocy rodzeństwu Cox z anomalią, zyskuje ich ogromną przychylność. Coxowie są w stanie zrobić dla niej naprawdę wiele (przysługa), dodatkowo może zamawiać posiłki oraz napitki nad Jeziorem za darmo.
- Borsik zdołał niepostrzeżenie zabrać fragment skóry „Dziczego Króla”. Niemal od razu po odejściu znad Altei, energia emanująca od fragmentu dzika zaczyna go drażnić.
- Vranothowi nie udaje się ukraść jednego z kamieni z rytualnego kręgu, ale zdołał zachować sporządzone przez siebie notatki i rysunki pod ubraniem.
- Mooeras zapamiętuje symbol, który znalazł podczas przeszukania na amulecie kultysty, jak również wygląd mężczyzny i jego różdżkę.
- Anthiopé udaje się sporządzić dokładny szkic rytualnego kręgu przed zaburzeniem go przez Mooerasa.
- Sola, za swoją niezwykłą odwagę otrzymuje przydomek Promień Nadziei, pod którym, prócz imienia, dała się poznać.
- Dzięki zgłoszeniom śmiałków, na miejsce przybyła illtriumska Inkwizycja, żeby zabrać truchło wytworu anomalii w bezpieczne miejsce do dalszych badań, pozostając przy tym czujnymi ze względu na anthalski incydent ze zmartwychwstającym niedźwiedziem, o którym doniósł im Wilhelm. Wszyscy magowie biorący udział w walce z dzikiem mogą również wziąć udział w badaniu truchła i określaniu pochodzenia anomalii.
- Wilhelm, po dotarciu do miasta z inkwizycyjną obstawą transportującą kultystę oraz dzika, składa obszerny i szczegółowy raport w Komandorii w Illtrium. Co prawda nie zostaje dopuszczony do przesłuchania kultysty, ale po jego zakończeniu może zyskać wgląd w raport. Zostaje również zaproszony do udziału w śledztwie oraz badaniu truchła.
- Chęć współpracy z Inkwizycją na głos wyrazili: Jibrill, Vranoth oraz Anthiopé, którzy złożyli również zeznania od razu po zajściu, choć wszyscy magowie biorący udział w walce byliby mile widziani w formie świadków i wsparcia na dalszych etapach śledztwa.
- Podejrzliwość illtriumskiej Inkwizycji może po raporcie Wilhelma zostać skierowana przeciwko: Mooerasowi (bardzo nikła szansa, złożył zawiadomienie na straż, zamiast prosto do Komandorii, ale był znany Wilhelmowi jako mag z licencją), Elizabecie (nikła szansa, nie wylegitymowała się ani nie przedstawiła), Borsikowi (nikła szansa, nie wylegitymował się ani nie przedstawił), Soli (nikła szansa, nie wylegitymowała się ani nie przedstawiła). W każdym z przypadków niewylegitymowania się i braku przedstawienia się z imienia, podejrzliwość może wystąpić tylko w momencie wizualnego potwierdzenia przez Wilhelma, że to ten osobnik. Można zniwelować ją do zera poprzez współpracę z Inkwizycją w Illtrium.
- Nad jeziorem Altea i na szlaku prowadzącym na plażę z Illtrium (również w pokoju karczemnym Jezioro) w najbliższym czasie można natknąć się na patrole Czarnych Płaszczy z illtriumskiej komandorii. Część plaży, na której znajdował się rytualny krąg, jest strzeżona przez całą dobę i całkowicie odgrodzona dla odwiedzających plażę, co wzbudza w mieście plotki, a ruch nad Alteą maleje.
Historie postaci:
- Anthiopé: Przybyła nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Była świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało jej się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika sprytnie wykorzystała działanie Zasłony pustki, by przeprowadzić rozeznanie. Zdołała uzyskać wizje dotyczące miejsca rytuału, sugerujące, iż nie był to pierwszy raz, gdy takowy miał tam miejsce, jak również jego skutek – spaczone magicznie istoty i anomalię rozpełzającą się po lasach w okolicach Illtrium. Zdołała wydedukować odporność mutanta na magię Katedry Natury, dowiedzieć się, że spaczony dzik był dziełem anomalii Livniru i przyłożyła się znacząco do pokonania go. Dołożyła swoją cegiełkę do pobieżnego przesłuchania pojmanego kultysty i sporządziła z pamięci szkic miejsca rytuału przed zaburzeniem jego integralności, decydując się w dalszym ciągu tej sprawy współpracować z Inkwizycją.
- Elizabeta: Przybyła nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Była świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało jej się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika jej ofensywne zaklęcia nie odnosiły skutku ze względu na odporność stwora na magię z Katedry Natury. Choć Elizabeta była wystraszona i niepewna swoich możliwości, to sprytne użycie czaru zapewniło jej sojusznikom przewagę w starciu. Po zakończonej walce zaproponowała przebadanie ciała ubitego dzika w dogodniejszym miejscu.
- Sola: Przybyła nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Była świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało jej się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika wykazała się niezwykłą odwagą, osłaniając ciałem Elizabetę przed zbliżającym się atakiem. Z pomocą czarów udało jej się osłabić ataki wytworu anomalii kierowane w jej sojuszników. Swoim ciepłem pokrzepiała nienawykłą do podobnych scen pannę Wolveridge. Ulewny deszcz ostatecznie skłonił ją do ukrycia się pod zadaszeniem straganu Ainae. Nie zdecydowała się ani na współpracę z Inkwizycją, ani na składanie zeznań w sprawie. Za swoją wyjątkową odwagę otrzymuje przydomek Promień Nadziei, pod którym, prócz imienia, dała się poznać.
- Jibrill: Zgodnie z daną kilka miesięcy wcześniej obietnicą, przybyła nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, prowadząc ze sobą Vranotha Ebelinga, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Była świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało jej się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika, mimo iż żadne z jej zaklęć nie sięgnęło celu, okazała się wyjątkowo sprawnym strzelcem, trafiającym za każdym razem. Po skończonej walce niewiele mogła powiedzieć w kwestii zaburzonego przez Mooerasa miejsca rytuału, ale zadeklarowała chęć współpracy z Inkwizycją w dalszym toku śledztwa. Spełnieniem swojej obietnicy, danej rodzeństwu Cox, zyskała ich jeszcze większą przychylność – są w stanie zrobić dla niej naprawdę wiele, dodatkowo może zamawiać posiłki oraz napitki nad Jeziorem za darmo.
- Wilhelm: Przybył nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Był świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało mu się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika udał się na dach szopy Aidana, by stamtąd strzelać w przeciwnika. Po zakończonej walce udało mu się wstępnie przesłuchać pojmanego kultystę. Jego autorytarny ton, żądanie wylegitymowania się i składania zeznań nie spodobał się kilku magom walczącym wcześniej po jego stronie. Po dopilnowaniu wszystkich formalności po przybyciu inkwizycji z Komandorii w Illtrium, zdał również szczegółowy raport i poprosił o możliwość brania udziału w dalszym śledztwie w tej sprawie.
- Vranoth: Przybył nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, namówiony przez Jibrill Malheiros, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Był świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało mu się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika wykazał się szczególną pomysłowością w użyciu dostępnych zaklęć: od przewidzenia kolejnego ruchu przeciwnika, po zniwelowanie jego magicznej odporności. Wykonał szkic miejsca rytuału po zniszczeniu jego integralności przez Mooerasa. Złożył zeznania przed Inkwizycją na temat całego zajścia i wyraził chęć współpracy z Zakonem w dalszym toku śledztwa.
- Mooeras: Przybył nad jezioro Altea na prośbę rodzeństwa Cox, by zbadać kwestię tamtejszej magicznej anomalii. Był świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało mu się przerwać, płosząc plugawych magów. Podczas ataku magicznie spaczonego dzika jego ofensywne zaklęcia nie odnosiły skutku ze względu na odporność anomalii na magię z Katedry Natury, toteż poświęcił czas na badanie miejsca rytuału, ostatecznie decydując się na zaburzenie jego integralności w nadziei na szybsze rozwiązanie problemu – niestety bezskutecznie. Udało mu się ustalić, iż rytuał był częścią czegoś znacznie większego, niż jeden magicznie spaczony dzik: był zaledwie jednym z punktów służących do wzmocnienia anomalii obejmującej leśne tereny wokół jeziora Altea oraz miał umożliwić sprowadzanie na pobliskie rejony tworów anomalii. Rozpoczął przeszukiwanie pojmanego kultysty, odkrywając jego różdżkę i podejrzany amulet z nieznanym mu symbolem, który dokładnie zapamiętał. Po wdaniu się w dyskusję z Wilhelmem, zdecydował się nie pomagać Inkwizycji w toku śledztwa, o ile nie będą w nim brali udziału również magowie i uczeni. Po dotarciu do miasta zgłosił całą sytuację straży miejskiej.
- Borsik: Spał w krzakach nad Jeziorem Altea, gdy rodzeństwo Cox zwołało innych magów oraz przedstawiciela Inkwizycji do zbadania kwestii tamtejszej magicznej anomalii. Był świadkiem zapoczątkowanego rytuału kultystów, który wraz z drużyną udało mu się przerwać, płosząc plugawych magów. Jego zaklęcie Pnączy skutecznie spętało jednego z nich, umożliwiając jego pojmanie. W czasie walki z magicznym spaczeniem w formie dzika (ochrzczonym przez niego „Dziczym Królem”), ofensywne czary Borsika nie odnosiły skutku ze względu na odporność anomalii na magię z Katedry Natury. Przemieniony w drzewca odwracał uwagę stwora w zwarciu i znajdował się najbliżej w momencie jego śmierci. Zdecydował się nie mieszać w kwestie przesłuchania kultysty, był również niechętny względem współpracy z Inkwizycją, zwłaszcza z Wilhelmem, który jego zdaniem nie zrobił niczego, żeby zasłużyć na szacunek. Podczas ogólnego zamieszania udało mu się odkroić kawałek skóry spaczonego dzika i zabrać go ze sobą.
Informacje dodatkowe:
- Zasięg opowieści: Kameralna
- Miejsce wydarzeń: Mała Vanthia, Mała Vanthia
- Link do oryginalnej opowieści: Kliknij tutaj


