Dramiany Fallathanu – Dywanik [AA]

Najważniejsze wydarzenia:

  • 3 Penhara 1-go roku Ery Odbudowy (czyli dwa dni po pewnym pamiętnym, niekoniecznie kulturalnym wieczorku poetyckim) do Mgielnicy, siedziby rodu Riddeau w Araeth, przybywa Pan Kapitan Caecalmo Urillien z osobliwym raportem.
  • W raporcie opisano karygodne zachowanie kilkorga członków Adeptus Arkana (i nie tylko), zwanych dalej „Kwiatem Elfiej Młodzieży”. Oskarżenie mówi o splamieniu honoru rodu, gildii, braku dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlaniu bardzo dobrego wina w kamienicy samego Pana Riddeau w Lire Don Larathan. Na domiar złego zdarzenie to miało miejsce tuż po (niekoniecznie) kulturalnym wieczorku poetyckim.
  • Kwiat Elfiej Młodzieży również pojawia się na miejscu w składzie: Naeriel, Cordian, Eryvan, Anatini (który jednakże nie jest kwiatem elfiej młodzieży) oraz Eryviel (która akurat zachowywała się poprawnie, jak zwykle, ale i tak przyszła).
  • Crevan występuje w roli sprawiedliwego sędziego, chociaż podejrzewa, że raport może być nieco przerysowany.
  • Cordian bohatersko bierze na siebie winę za całe zajście. Kaja się. Przeprasza. Stawia się w roli opiekuna. Chce wziąć na siebie ciężar wszystkich konsekwencji. I równocześnie pogrąża resztę, jasno wskazując, że degeneracja, bezeceństwa i upadek moralności faktycznie miały miejsce. Później postanawia bardzo mocno przytulić Naeriel, ponieważ…
  • Naeriel nie bierze na siebie winy, nie kaja się, nie przeprasza. Za to w niewybredny sposób komplementuje panią domu i obiecuje, że w kwestii upadku moralności mogłaby zrobić dużo więcej i dużo bardziej. Prawdopodobnie wszyscy wierzą jej na słowo (a część pewnie żywi nadzieję, że na samych obietnicach się nie skończy). Jest bardzo przekonująca.
  • Eryvan, nieco ośmielony werwą swojej narkotycznej towarzyszki, przestaje kryć się w cieniu. Kontynuuje rozpoczęty przez nią wątek. Twierdzi, że nic takiego się nie stało, i że w kwestii zgorszenia i upadku obyczajności można było zrobić dużo, dużo więcej. Sam zaś mianuje się pierwszym grzesznikiem.
  • Anatini nie przepuszcza okazji, by dopiec Panu Kapitanowi Caecalmo Urillienowi. Broni rozrywkowej młodzieży. Proponuje zorganizowanie wieczorku dla koneserów wina i elfickiego dziedzictwa, jednak bez udziału Caecalmo.
  • Tymczasem Sadei siedzi, słucha i skrycie zazdrości. Chętnie wzięłaby udział w wieczorku o jakiejkolwiek tematyce, byle z winem i byle bez konsekwencji.
  • W tym czasie Eryviel, oprócz budzenia konsternacji swoją obecnością, zajmuje się ewolucją swojego światopoglądu. Patrzy bardzo przychylnym okiem na Pana Kapitana Caecalmo.
  • Pan Kapitan Caecalmo Urillien jest zdegustowany. Daje młodzieży prawo do rozrywki, ale mieszczącej się w granicach kultury. Ale tak naprawdę pewnie chętnie zobaczyłby ich wszystkich w lochu straży miejskiej, skamlących o kaucję (szczególnie  tę osobistość nikczemnego wzrostu) — o ile nie wiązałoby się to z hańbieniem honoru rodu i gildii, rzecz jasna. Finalnie sięga po tak mordercze narzędzie upokarzające, jak porównanie oskarżonych do imperialnej szlachty i opuszcza pomieszczenie.
  • Elfy czują się do głębi urażone. Na wierzch wychodzi teraz pierwotna, elfia duma. Jeżeli zamysłem Caecalmo było wydobycie owej dumy – udało mu się to doskonale.
  • Naeriel przez moment sprawia wrażenie nieco zagubionej. Ale ciężko zgubić się w obliczu bycia tak perfidnie wyzywaną, więc przechodzi do kontrataku — wytykając Panu Kapitanowi Urillienowi zastanawiająco dużą wiedzę na temat rozrywek imperialnej szlachty.
  • Crevan znajduje sposób na rozładowanie energii elfiej młodzieży w sposób niosący pożytek dla społeczeństwa. Proponuje pracę na plantacji winorośli. Istnieje szansa, że po tak długim i intensywnym obcowaniu z winogronami elfom odechce się i wina, i ciskania w siebie owocami podczas kulturalnych spotkań.
  • Sadei idzie o krok dalej i proponuje opcję długofalową, polegającą na oddaniu Naeriel pod opiekuńcze skrzydła Cordiana, by nauczyć ją manier, a samemu Cordianowi znaleźć zajęcie. Z kolei Eryvan ma trafić pod wojskowy dryl samego Pana Kapitana.
  • Cordian jest zdenerwowany i zdegustowany. Oprócz tego nie rozumie, dlaczego to on miałby uczyć czegokolwiek Naeriel — tę, która na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek, a przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek.
  • Anatini odzywa się w sposób łagodzący, wyrażając się o imperialnych z należytą pogardą, ale — co bardzo zaskakujące — poniekąd broni kapitana. I postanawia po niego pójść, by przedstawić mu zapadłe chwilę wcześniej po drugiej stronie biurka decyzje. Zostaje wyprzedzony przez Eryviel, która widocznie również ma jakieś ważne informacje do przekazania.
  • Naeriel otwiera się przed obecnymi, opowiadając o swoim trudnym dzieciństwie. Najbardziej porusza to Cordiana, który zaczyna snuć w głowie plany objęcia rudowłosej elfki opieką (i nie tylko).
  • Eryvan protestuje, ponieważ nie chce być wepchnięty pod but Kapitana, skoro Naeriel ma być „naprawiana”.
  • Zapada decyzja o wysłaniu wszystkich oskarżonych na wakacje odwykowe do gospodarstwa rodziców Cordiana, gdzie z dala od używek i okazji do rozpusty mają pielęgnować elficką cnotę i hart ducha poprzez ciężką, fizyczną pracę.
  • Gdy wydaje się, że wszystko jest już ustalone i spotkanie szczęśliwie zmierza ku końcowi, do gabinetu wpada Velina — nieproszona, z przeprosinami i beczką bimbru z szyszek, którą stawia na leżącym na biurku raporcie Kapitana Urilliena.
  • Naeriel od razu rozpoznaje w Velinie „dziewczynę Cordiana”, czemu ten gorliwie zaprzecza (chociaż przyznaje się, że zaprosił ją na wieczorek poetycki). Cieszy się, że przyniesiono napitek, chociaż chwilę wcześniej dyskutowano o uzależnieniach.
  • Crevan krzyczy, ostatecznie wyprowadzony z równowagi przez wtargnięcie Veliny do gabinetu.
  • Velina również krzyczy, tylko głośniej, a potem obraża się, ale nie wychodzi, tylko odwraca się tyłem do reszty.
  • Cordian desperacko próbuje ratować sytuację, czyszcząc biurko i raport z brudu i  piasku przyniesionego razem z beczką. Przy okazji wygłasza mowę na temat ukulturalniania.
  • Sadei podziela zdanie Cordiana w kwestii konieczności ukulturalniania Veliny. Jest zmęczona i chciałaby, żeby spotkanie już się skończyło.
  • Tymczasem Caecalmo wychodzi z pałacu, zbywając Anatiniego i Eryviel krótkim „heh”.
  • Crevan tłumaczy, skąd wziął się jego poprzedni wybuch, sugerując, że w podobnej sytuacji i w obliczu podobnego zachowania potraktował by tak nawet samą Athiel. Odprawia elfkę z kwitkiem.
  • Naeriel pyta, czy może zaopiekować się beczką — z myślą o bezpieczeństwie znajdującego się w niej alkoholu, rzecz jasna. Otrzymuje odpowiedź odmowną.
  • Velina wychodzi z pustymi rękami, ale podczas oględzin stajni (w celu „pożyczenia” sobie wierzchowca) zostaje zaczepiona przez służącą, która w imieniu gospodyni wręcza jej prowiant. Konia, rzecz jasna, nie udaje się zabrać. Później natyka się na tajemniczego Ostwaldczyka w tajemniczym wozie z szyldem symbolizującym ząb. Jegomość oferuje, że zawiezie ją do Lire.
  • Reszta w końcu może odpocząć i coś zjeść.

Następstwa:

  • Kwiat Elfiej Młodzieży w postaci Naeriel, Cordiana i Eryvana popada w niełaskę Crevana, ale finalnie jest im przebaczone. Inaczej sprawa ma się w kwestii Veliny, której przebaczone nie jest i raczej nie będzie.
  • Zapada decyzja, że Kwiat Efiej Młodzieży wyjedzie na wyćwikę do gospodarstwa państwa Reitharoth, gdzie z dala od używek i okazji do rozpusty będzie pielęgnować elficką cnotę i hart ducha poprzez ciężką, fizyczną pracę.
  • Anatini jeszcze bardziej przekonuje się co do słuszności swoich poglądów na temat Pana Kapitana Caecalmo Urilliena.
  • Eryviel zyskuje idola w postaci Pana Kapitana Caecalmo Urilliena.
  • Państwo Riddeau zyskują beczkę szyszkowicy niewiadomego pochodzenia.

Historie postaci:

  • Sadei: Wystąpiła jako gospodyni spotkania i wsparcie Crevana przy sądzeniu Kwiatu Elfiej Młodzieży w osobach Naeriel, Cordiana i Eryvana, zaraportowanych przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan. Większość czasu spędziła w roli obserwatorki, skrycie zazdroszcząc innym udziału w wieczorkach z winem i bez konsekwencji. Zaproponowała długofalowe rozwiązanie problemu, powierzając Naeriel opiece Cordiana a Eryvana wojskowemu drylowi Kapitana Urilliena. Podchwyciła pomysł o wysłaniu winowajców na wyćwikę do gospodarstwa państwa Reitharothów, rodziców Cordiana i zobligowała się do wprowadzenia go w życie.
  • Crevan: Wystąpił jako gospodarz spotkania i sprawiedliwy sędzia Kwiatu Elfiej Młodzieży w osobach Naeriel, Cordiana i Eryvana, zaraportowanych przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan. Choć Crevan podejrzewał, że raport Pana Kapitana Caecalmo Urilliena był nieco przesadzony, próbował zaprowadzić porządek i znaleźć dla niesfornych elfów zajęcie przynoszące pożytek społeczeństwu. Ostatecznie przychylił się ku decyzji o wysłaniu winowajców na wyćwikę do gospodarstwa państwa Reitharothów, rodziców Cordiana. Pod koniec spotkania został doprowadzony na skraj wytrzymałości przez niespodziewane wtargnięcie Veliny.
  • Cordian: Stawił się w Mgielnicy wraz z pozostałymi oskarżonymi członkami Kwiatu Elfiej Młodzieży (Naeriel i Eryvanem), zaraportowanymi przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan. Wziął na siebie odpowiedzialność za całe zajście, okazując skruchę i gotowość poniesienia konsekwencji, choć tym sposobem przy okazji niechcący pogrążył swoich towarzyszy. Poruszony historią Naeriel, zaczął rozważać objęcie rudowłosej elfki opieką (i nie tylko), a później desperacko próbował ratować sytuację po wtargnięciu Veliny z jej beczką bimbru szyszkowego. Ostatecznie został skazany na przymusowy pobyt we własnym rodzinnym gospodarstwie wraz z pozostałymi winowajcami, by pielęgnować elficką cnotę i hart ducha poprzez ciężką, fizyczną pracę.
  • Naeriel: Pojawiła się w Mgielnicy jako jedna z głównych oskarżonych (razem z Cordianem i Eryvanem), zaraportowanych przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan. Nie okazała skruchy, za to z właściwą sobie pewnością siebie zapewniała zgromadzonych, że w kwestii zgorszenia i upadku obyczajów mogła zrobić znacznie więcej. Dotknięta porównaniem do imperialnej szlachty, weszła w słowny pojedynek z Kapitanem Urillienem, a później zdobyła się na szczerość, opowiadając o swoim trudnym dzieciństwie. Ostatecznie została skierowana na wyćwikę do gospodarstwa rodziców Cordiana, by pielęgnować elficką cnotę i hart ducha poprzez ciężką, fizyczną pracę. Na koniec bezskutecznie próbowała zaopiekować się beczką szyszkowicy.
  • Eryvan: Przybył do Mgielnicy wraz z pozostałymi członkami Kwiatu Elfiej Młodzieży (Naeriel i Cordianem), zaraportowanymi przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan. Ośmielony postawą Naeriel, szybko zaczął przekonywać wszystkich, że może i doszło do zgorszenia, ale mogło ono być znacznie większe. Sam mianował się pierwszym grzesznikiem. Stanowczo sprzeciwiał się planom oddania go pod wojskowy dryl Kapitana Urilliena. Ostatecznie wraz z pozostałymi został wysłany na wyćwikę do gospodarstwa państwa Reitharothów, rodziców Cordiana, by pielęgnować elficką cnotę i hart ducha poprzez ciężką, fizyczną pracę.
  • Eryviel: Pojawiła się w Mgielnicy, mimo że, w przeciwieństwie do reszty (Naeriel, Cordiana i Eryvana, zaraportowanych przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan), podczas pamiętnego wieczorku poetyckiego zachowywała się nienagannie. Większą część spotkania poświęciła na obserwowanie Pana Kapitana Caecalmo Urilliena i stopniową ewolucję własnego światopoglądu. Gdy Kapitan opuścił obrady, ruszyła za nim, najwyraźniej mając mu do przekazania coś bardzo ważnego. Wydarzenia te zaowocowały narodzinami nowego idola, chociaż ten zbył ją krótkim „heh” i opuścił spotkanie.
  • Caecalmo: Przybył do Mgielnicy z raportem opisującym wybryki Kwiatu Elfiej Młodzieży, polegające na splamieniu honoru rodu i gildii, braku dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlaniu bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan. Głęboko zdegustowany zachowaniem młodych elfów, ostatecznie śmiertelnie obraził je porównaniem do imperialnej szlachty, po czym opuścił obrady, zbywając próbujących go zatrzymać rozmówców krótkim „heh”.
  • Anatini: Przybył do Mgielnicy wraz z oskarżonymi (Naeriel, Cordianem i Eryvanem, zaraportowanymi przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan), choć sam nie zaliczał się do Kwiatu Elfiej Młodzieży (lecz był obecny podczas wyprawianych przez elfy bezeceństw). Nie przepuścił żadnej okazji, by dopiec Panu Kapitanowi Urillienowi i bronić prawa młodzieży do rozrywki, proponując nawet organizację wieczorku dla koneserów wina i elfickiego dziedzictwa bez udziału Kapitana. Ku zaskoczeniu zgromadzonych potrafił jednak częściowo stanąć w jego obronie. Po zakończeniu obrad próbował jeszcze porozmawiać z Caecalmo, lecz został zbyty lakonicznym „heh”.
  • Velina: Wtargnęła do gabinetu w Mgielnicy w chwili, gdy sprawa Kwiatu Elfiej Młodzieży (Naeriel, Cordiana i Eryvana), zaraportowanych przez Pana Kapitana Caecalmo Urilliena ze względu na splamienie honoru rodu i gildii, brak dyscypliny oraz — o zgrozo — rozlanie bardzo dobrego wina w kamienicy Riddeau w Lire Don Larathan, wydawała się już zakończona. Przybyła z przeprosinami oraz prezentem w postaci beczki szyszkowicy niewiadomego pochodzenia, którą bezceremonialnie postawiła na raporcie Pana Kapitana Urilliena, wywołując powszechne oburzenie. Pokłóciła się z Crevanem i, wyproszona przez gospodarza, opuściła pałac z pustymi rękami. Później, po nieudanej próbie „pożyczenia” wierzchowca ze stajni Riddeau, przyjęła ofertę podwiezienia do Lire Don Larathan przez tajemniczego Ostwaldczyka podróżującego osobliwym wozem oznaczonym szyldem zęba.

Informacje dodatkowe:

  • Zasięg opowieści: Kameralna
  • Miejsce wydarzeń: Zjednoczone Amarth, Araeth
  • Link do oryginalnej opowieści: Kliknij tutaj